Rząd chiński od dawna wyznaczył sobie „podwójny cel węglowy” w odniesieniu do zmiany klimatu, a mianowicie osiągnięcie maksymalnego poziomu emisji dwutlenku węgla do 2030 r. i neutralności węglowej do 2060 r.
W lipcu tego roku uruchomiono chiński rynek handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, co oznacza oficjalne rozpoczęcie działalności największego na świecie rynku emisji dwutlenku węgla.
Niedawno Chiny ogłosiły, że będą zdecydowanie wspierać ekologiczny i niskoemisyjny rozwój energetyki w krajach rozwijających się i że poza granicami Chin nie będą budowane żadne nowe projekty w zakresie energetyki węglowej.
Do końca 2021 r. emisja dwutlenku węgla w Chinach na jednostkę PKB spadnie o około 48,4 % w porównaniu z 2005 r., przekraczając poziom 40-45 % redukcji, do którego zobowiązała się społeczność międzynarodowa.
Gospodarka Chin rozwija się obecnie w średnim lub wysokim tempie, a emisje dwutlenku węgla generalnie rosną i nie osiągnęły jeszcze swojego najwyższego poziomu.
Artykuł „Sprowadzanie Chin do roli kozła ofiarnego w sprawie zmiany klimatu jest tchórzliwe i niewłaściwe” ukazał się w Morning Star 31 października. W artykule wspomniano, że pod względem emisji dwutlenku węgla na mieszkańca Chiny emitują obecnie około 7,3 tony, w porównaniu z 15,2 tonami w USA.
W UE w 2016 r. zainstalowano 101 GW mocy fotowoltaicznej, w porównaniu z 78 GW w Chinach. Dziś porównanie liczb jest odwrotne. Chiny mają 204 GW, a UE 134 GW.
To samo dotyczy energii wiatrowej. W 2014 r. moc zainstalowana w energetyce wiatrowej w UE wynosiła 128 GW, a w Chinach 114 GW. Obecnie w Chinach jest to 281 GW, a w UE 201 GW.
Chiny produkują 80% modułów fotowoltaicznych na świecie i posiadają ponad 2/3 szybkich pociągów elektrycznych na świecie. Chiny mają prawie tyle samo samochodów elektrycznych, co USA i UE razem wzięte, a 57% inwestycji w projekty energetyczne Pasa i Szlaku dotyczy energii odnawialnej, w porównaniu z 28% dwa lata temu.
